Rekonesans w sieci #17 Czas na wakacyjny przegląd i drobne naprawy

Jeszcze kilka lat temu hasła takie jak otwarte zasoby edukacyjne czy otwarta kultura wzbudzały emocje i poczucie obcowania z czymś… no właśnie, z czym? Z czymś innowacyjnym? Nowoczesnym? Dziś, dość powszechne, nie pobudzają już tak wyobraźni i, jak się okazało, nie są również automatycznym gwarantem tego, że w nasz projekt zaangażuje się społeczność odbiorców. Możliwość krytycznego spojrzenia na zjawisko otwartości i oceny tego co działa, a co nie, to oznaka dojrzałości. Warto poświęcić chwilę zatem by przemyśleć to, po co i jak tworzymy, i korzystamy z otwartych treści.

Aby zapisać się na newsletter i otrzymywać przegląd mailowo wcześniej niż pojawia się na stronie kliknij tutaj i dodaj swój adres.

#1 Od komiksu do animacji. Społecznościowe remiksy zasobów na wolnych licencjach w praktyce

Sama historia jest dość prosta, animatorm spodoał się internetowy komiks Pepper & Carrotdostępny na licencji CC BY-SA (pozwalającej na remiks przy zachowaniu tej samej licencji dla nowych dzieł), a więc postanowili przeobrazić go w serial animowany. Najciekawszy jest sposób, w który tego dokonali. Zarówno autor komiksu jak i animatorzy pracując nad projektem skorzystali z pomocy jego odbiorców: zaczynając od tego, że z ich pomocą przetłumaczyli komiks na 20 języków, skończywszy na tym, że cała produkcja animacji została sfinansowana społecznościowo w ramach akcji crowdfundingowej. Więcej o tym świetnym przykładzie jak budować społeczność wokół otwartego zasobu przeczytacie na opensource.com.

#2 Nowoczesne instytucje kultury. Co to w ogóle znaczy?

Marcin Wilkowski w swojej najnowszej książce zadaje poważne pytania (i stawia sporo krytycznych tez) o nowoczesność instytucji kultury. Nie przeczytałem jeszcze całej książki, ale już czuje, że może być ona bardzo dobrym wyjściem do dyskusji o to jak strateigcznie chcemy wspierać dziś muzea, galerie, archiwa w odpowiadania na potrzeby współczesnych odbiorców. W rozdziale “Fikcje dostępu” Marcin pisze o tym, że łatwy dostęp (np. cyfrowy) do zasobu (np. obrazu w pełnej rozdzielczości) jest potencjalny dopóki, ktoś z niego nie skorzysta lub na niego nie zareaguje. Ciekawym przełamaniem takich realcji pomiędzy instytucją kultury a odbiorcą oferuje od niedawna muzeum sztuki nowoczesnej z San Francisco (SF MOMA), które uruchomiło prostą usułgę, która w odopowiedzi na wiadomość SMS np. o nastroju lub zainteresowaniu odpisuje wysyłając wizerunek wybranego obiektu ze swojej ogromnej kolekcji. Sprawdźcie sami przykłady wiadomości i odpowiedzi muzeum 🙂 Nowoczesne? Nie bardzo. Anagażujące? Zdecydowanie tak!

#3 Zagraj sobie w prawo autorskie po angielsku

Karciana gra opracowana przez UK Copyright Literacy może pomóc w podstawowej edukacji o prawie autorskim np. na lekcji (zwłaszcza angielskiego), ale z racji na opracowanie w Wielkiej Bryatnii wymaga trochę zremiksowania by dostosować ją do nauki polskich przepisów. Dla chcącego nic trudnego. Gra dostępna jest na licencji CC BY-NC, a więc można ją samodzielnie zmieniać i tłumaczyć. Poznamy dzięki niej różne rodzaje utwrów i specyficzne sposoby ich ochrony i możliwego w ramach prawa wykorzystywania, działanie wyjątków oraz licencji.

#4 Jak otworzyć dostęp do wyników badań i niczego nie zepsuć?

Plakat promujący zasady projektowania dla osób z dysleksjąOpen Research Funders Group, grupa organizacji finansujących otwarty dostęp do wyników badan naukowych opracowała bardzo przejrzysty i krótki poradnik, dzięki któremu można ocenić swoją otwartość lub przygotować się i zaplanować lepiej proces udostępnania swoich zasobów (wyników badań, kodu, danych). Choć materiał adresowany jest do grantodawców i wydawców, to może przydać się rówinież tym, którzy chcą kompleksowo otworzyć zasoby swojej organizacji lub instytucji naukowej.

Główna ilustracja, gameart do gry Pepper&Carrot aut. DiamondDMGirl, lic. CC BY 4.0

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Close Menu